Gerard Górnicki

Spotkanie z Rzymianką, dodatek

…Czy kto uwierzy, iż są takie losy ludzkie? Nie, ludzie powiedzą, że zmyślam, że fałszuję. Choć tym razem była to prawda, szczera, bez uchybień i bez dodatków. Istniało oczywiście niebezpieczeństwo, że mogę uczynić wielki błąd, zrobić fatalny krok o nieprzewidzianych skutkach.

…On wie o niej wszystko. On jej imię wymawia, to ciche imię, brzmiące jak opis dżdżystego dnia, w którym rozbrzmiewa drobina ich wspólnego losu, szczypta rozczarowania i śmierci z samej tylko samotności.

On nie ma w swoim czarnym biurku jej listów, kartek z pamiętnika, kosmyku włosów. Leży w cichej izbie góralskiego domu wśród sadów i patrzy w jasną smugę okna, i myśli o tym, co przeminęło – bo jest poetą, pieśniarzem, myśli, aże ja też byłbym poetą, gdyby mi danym było przeżyć, co on przeżył. Ale zapewne sądzi, iż ja nie troszczę się o niego i o jego wspomnienia. A mógłbym mu zadać straszliwy, śmiertelny cios.

error: Content is protected !!